środa, 17 maja 2017

Szczęście

Pejzaż. Akwarela, A4


"Szczęście jest emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne"........tylko tyle i aż tyle.......
Wróciłam przed chwilą z wycieczki rowerowej, było super. Pozytywna emocja........jestem szczęśliwa. Nic nie muszę, mogę lub chcę.......jestem szczęśliwa.....Słyszę śpiew skowronka......jestem szczęśliwa. Uśmiech obcej osoby.....jestem szczęśliwa.........i można tak mnożyć bez końca. Odczucie bezgranicznej radości, przyjemności, euforii, zadowolenia, bywa często chwilowe, ale sumując te wszystkie chwile, mogę ocenić własne życie jako udane i wartościowe. Każdy  inaczej odczuwa szczęście i nie mnie oceniać czy to jest szczęście czy tylko zadowolenie. Dla mnie najmniej istotna w tym wszystkim jest otoczka materialna. Można mieć wszystko i być zgorzkniałym i nieszczęśliwym. Ja nie posiadam za dużo, gdybym wygrała w totka byłoby czym załatać te wszystkie "dziury", bo jest ich sporo i bywa, że spędzają sen z powiek. Nadchodzi jednak kolejny dzień.......i jest dobrze i dziękuję losowi, za to wszystko co posiadam. 

Akwarelowy pejzażyk, A4

Ostatnio mam troszkę dłuższe  przerwy w blogowaniu. Więcej czytam, trochę maluję a jak ładna pogoda, wybywam na rowerze. 
Przeczytałam: 
Niesamowicie wciągająca historia trzech lekarek. 

Ciekawe intrygi, trochę miłości, tajemnica, morderstwa, interesujące rozwiązanie.

Malowanie:
Na tapetę wzięłam stary obraz.......poprawiany , przerabiany naście razy.......no, może przesadziłam, ale kilka na pewno. Malowanie olejnymi to super sprawa, szczególnie jak się bierze za nie taka "artystka" jak ja........można poprawiać i poprawiać........

Martwa natura z winogronami. 
Olejny na płótnie, 35/45

Pozdrawiam gorąco wszystkich zaglądających tutaj i samych szczęśliwych chwil życzę. Wanda

Wchodzę w podgląd i na dole pojawiają się dwa białe pasy.......-:(wrrrr!, skąd to się bierze, jakim cudem.......może ktoś wie?......

                                 

niedziela, 30 kwietnia 2017

To i owo

Miałam sporo pomysłów na to, co napiszę w dzisiejszym poście........a potem po kolei je odrzucałam. Będzie więc krótki post, jak wena wróci, kolejny będzie dłuższy...........nie żebym straszyła........hehe. 
Nieciekawa a wręcz groźna sytacja na świecie, konflikty, polityka, ocieplenie klimatu, imigranci, skażenie środowiska, kłótnie i spory............na dodatek  pogoda ostatnio też dołączyła do tych niechcianych zdarzeń. Zimno, mokro, ponuro i dołująco.......
Ciekawa książka, krzyżówki.........i malowanie, najlepsze remedium na smutki i niepogodę. W życiu i pogodzie na szczęście jest tak, że nie zawsze pada deszcz. Dzisiaj od rana słoneczko pięknie "zapodawało", ogrzało ciało, duszę i powera dodało (i się zrymowało;)). Odkurzyłam rower i wybrałam się na dłuższą przejażdżkę.......Pewnie jutro będę z lekka obolała........ale co tam, ważne, że dzisiaj jest dobrze i wszelkie "zmory" zniknęły.

Ciekawe książki..........Przeczytałam
                

Czytam

Malowanie......Bardziej odtwórcze malowanie, dla samego malowania, dla wprawy i  kiedy weny brak
Scenka na plaży. 

Cichy zakątek. 
Olejny na płótnie, 60/60, szpachelka

Czysta zabawa. Na podstawie zdjęć. Akwarele, format A4
  

Trochę z nudów, zabawy ciąg dalszy. Prace w ołówku.
                  


........I to by było na razie tyle. Pozdrawiam serdecznie i samych słonecznych dni życzę. Wanda


piątek, 14 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017

Życzę wszystkim, zdrowych, radosnych i spokojnych świąt Wielkiej Nocy. Smacznego jajka i  mokrego dyngusa. Odpoczynku w rodzinnym gronie, a także by uśmiech i wiosenny optymizm towarzyszyły Wam każdego dnia.

Pozdrawiam serdecznie. Wanda

piątek, 7 kwietnia 2017

Kruchość życia-radość życia

Długo się zbierałam, żeby coś napisać, ale było mi tak smutno i źle, że dałam sobie trochę czasu na dojście do siebie. Pod koniec marca, nagle, odszedł mój starszy brat. Nie uprzedził, nie zdążył się pożegnać........ Zabolało bardzo i pewnie długo jeszcze będzie bolało. Jednak nie będzie to smutny post, raczej pochwała życia. Niedawno przeczytałam taki tekścik: "zjedz tą cholerną czekoladę. Spaceruj w deszczu i skacz w kałużach. Opuść okna w samochodzie. Tańcz. Śpiewaj. Rozmawiaj z nieznajomymi. Uśmiechaj się. Obejmij kogoś. Chodź na boso. Śpij w ciągu dnia. Uprawiaj dużo miłości. Spróbuj nowych rzeczy. Spędzaj czas z dziećmi. Śmiej się kiedy tylko możesz. Pomagaj innym. Żyj pełnią życia. Bez żalu i poczucia winy. Życie jest po prostu za krótkie".
"Jest wiele różnych rzeczy, dla których warto żyć. Żyjesz, aby być ważnym elementem życia innych, aby realizować swoje pragnienia, aby dowiadywać się coraz więcej, aby dążyć do doskonałości. - Ale jaki jest najważniejszy cel?- Sens życia polega na jego szukaniu"(Miłosz Mazurkiewicz).
A ja?, ciągle chyba na rozdrożu, choć jakby mniej, to nadal "się szarpię" z rzeczami niepotrzebnymi, nieistotnymi. Póki jednak w duszy gra muzyka, "głupawka" czasem trzyma......a bywa, że i  kościska  bolą......wiem, że żyję. 

Udało mi się skończyć moją małą galeryjkę. Z czasem ją powiększę, i przypuszczam, że nie raz jeszcze wymienię "zawartość ramek"..............


 

Najlepszym lekartswem na smutki jest praca.........albo dobra książka. Staram się pogodzić jedno z drugim, nie zawsze się udaje........ale kto powiedział, że tak ma być?........hehe.  
Niezawodny plan Sheldona........zaczęta późnym wieczorem, skończona rano.
Wenecka intryga. Paryska wendeta.Grube tomiska, z konieczności i niemożności skupienia się, trochę dłużej zeszło........ 
          

Na półce kolejny zbiorek, a na pierwszy ogień pójdzie TA

.........I to by było na tyle. Życzę wszystkim jak najwięcej tej radości życia......każdego dnia. Cieszmy się nim, cieszmy się budzącą do życia przyrodą. 
Pozdrawiam wszystkich zaglądających tutaj. Wanda




sobota, 18 marca 2017

Być czy mieć.......

Witam serdecznie wszystkich zaglądających tutaj, witam również osoby, które dołączyły do grona obserwatorów. 
Spora przerwa od ostatniego posta(!). Zabierałam się do pisania kilka razy i nic sensownego nie przychodziło mi do głowy.........Przemalowałam kolejny mebel, poprawiłam kilka prac zaczętych wcześniej, "naprodukowałam"nowych poduszek, poszyłam siedziska na krzesła......... trochę malowałam, rysowałam.........i sporo czytałam(może za dużo i stąd ten zastój, hmmm, odpłynęłam w inny świat?). 
Tytuł posta "być czy mieć", temat rzeka i każdy wytłumaczy sobie tak jak mu pasuje. Ile można MIEĆ, żeby nadal BYĆ?.  W życiu możemy osiągnąć bardzo wiele........wszystko zależy jedynie od ceny jaką za to zapłacimy. Czy tylko czas, zdrowie, czy też marzenia?. Czy tylko zaniedbamy rodzinę i przyjaciół, czy sami się w tym wszystkim pogubimy?, a może nie zależy nam na tym by BYĆ?.   Chęć posiadania, coraz więcej i więcej, nie patrząc czy po drodze krzywdzimy jedną czy setki ludzi, najwyżej przekażemy coś na cele dobroczynne i już czujemy się lepiej........ Oczywiście wielu dochodzi do bogactwa uczciwą pracą, mają pasje, wizje(są tacy którzy twierdzą, że uczciwie się nie da, ja wiem, że się da). Są ludzie bajecznie bogaci, którzy nie "stracili duszy", tego czegoś co czyni ich życie nie tylko wygodnym ale przede wszystkim wartościowym. Gromadzimy coraz więcej i więcej, choć nie to decyduje o tym, jak nas zapamiętają następne pokolenia. Jesteśmy tu tylko na chwilę, nic nie jest nasze na zawsze, nic ze sobą na tamten świat nie zabierzemy. W dzisiejszym świecie rządzi pieniądz, masz pieniądze, masz władzę, jesteś KIMŚ.......na pewno?. Ktoś powie, że nie mam i zazdroszczę innym a jeszcze do tego urabiam jakieś ideologie. Nic z tych rzeczy. Nikomu niczego nie zazdroszczę, choć czasem przyznaję, że chciałabym mieć troszkę więcej. Właśnie ostatnio tak "kombinowałam" co by tu jeszcze, jak by tu jeszcze, ale na szczęście przyszło opamiętanie. Przecież mam wszystko, co do życia potrzebne, może nie najdroższe, może nie najlepsze, często stare, przerobione(to cieszy najbardziej, bo własnymi rękami zrobione), ale jak wielu ludzi na tym świecie nie ma nawet połowy tego co mam ja, nawet w Polsce. Wszystkim więc życzę, lepiej BYĆ......niż mieć
 Niezamierzenie postawiłam na MIEĆ.......Skorzystałam z pomysłów innych artystów.....ale zawsze to mieć dla siebie, nie czerpać z tego korzyści, ale...... Prawdę mówiąc bawiłam się tym rysowaniem........a w trakcie odkryłam, że można to inaczej namalować, po swojemu.....nie odwzorowywać dosłownie, tylko inspirować........
Znalazłam w domu kilka ładnych ramek, przemalowałam na jeden kolor, i zrobię taką małą galeryjkę na jednej ze ścian. Może będzie ładnie, choć obrazki zmieniam co chwilę, nie mogę się zdecydować. Z tych pokazanych tutaj, tylko cztery oprawię.......chyba.......hehe.

             
          

             



               

Andre Kohn, autor oryginału. Bardzo lubię jego prace. On maluje olejami, ja spróbowałam akwarelą.


Pozdrawiam  gorąco.........oby do wiosny i jak najwięcej radosnych myśli. Wanda



poniedziałek, 20 lutego 2017

Idzie wiosna.........bo mnie nosi

Trochę mnie nie było, zbierałam się i zbierałam do napisania posta, ale byłam w takim nastroju, że nie chciało mi się nawet otwierać strony. Wcześniejszy post był o odpędzaniu smutków a tu chandra jakaś.........czy CUŚ? 
Namalowałam trzy obrazy, czwarty zaczęłam i ugrzęzłam. "Owinęłam" dwie puszki......a co się będą takie "gołe" poniewierać........Przeczytałam trzy książki, naszkicowałam parę rysunków, i na tym koniec. 

Odpędzić chmury. 
Prawie abstrakcja. Malowany szpachelką.
Olejny na płótnie 65/80

Bukiet kwiatów w wazonie.
Jak wyschnie, będzie jeszcze troszkę poprawiony.
Olejny na płótnie,40/50
Szpachelka. 

Kobieta. 
Olejny na płótnie 50/40
Szpachelka

"Ubrane puszki"

 Tytuł posta "Idzie wiosna".........,  choć to co za oknem trochę temu przeczy, ale zaczyna mnie "nosić"........więc na pewno idzie, hehehe.  Mam dość zimowej stagnacji, muszę coś robić, przyzwyczaić kościska i mięśnie do ruchu i ożywić umysł(ponoć Red Bull tak działa, ale to nie dla mnie). Wypunktowałam co chciałabym zmienić w moim mieszkanku.  ŁOJ....... tak się rozpędziłam, że stukartkowy zeszyt by nie starczył. Ok, poprawka, co MOGŁABYM zmienić, poprawić.........i to jak najniższym kosztem, na to wystarczy szesnastokartkowy zeszyt.........hehe. Budżet na to przeznaczony niewielki.......żeby nie powiedzieć bardzo niewielki, ale tak już mam, że jak coś zacznę to i środki się jakoś cudownie znajdują....i tego się trzymam. Czeka mnie remont pokoju, ale  już tak bliżej wiosny........tej ciepłej. Na razie małe przeróbki, żeby się aż tak nie zmęczyć, nie mieć zakwasów........i nie zniechęcić męża. 

Żółty to barwa łączona z radością i optymizmem. Nie było łatwo przekonać męża, że zmieniając nijaki moim zdaniem brąz na biel i żółć będzie lepiej........ale w końcu dał za wygraną.....a teraz jest zadowolony a ja jeszcze bardziej. Myślałam o trochę innym odcieniu żółci, ale miałam puszkę niewykorzystanej farby w kolorze pini(czy pinii?). Dodałam żółtego pigmentu i wyszedł taki odcień. W rzeczywistości jest żywszy, weselszy, ale pokoik jest wąski  i pogoda lekko pochmurna, więc takie a nie inne zdjęcia wyszły. Butelki przy okazji "załapały" się na kolorek. W planach przemalowanie regału, też na biało. Dużo więcej pracy i trochę się boję, ale zmiana kusi......więc niech się dzieje co chce, biorę się.......


Witam kolejne osoby które dołączyły do grona obserwatorów. Pozdrawiam cieplutko wszystkich zaglądających tutaj życzę. Wanda