sobota, 8 sierpnia 2020

Moje małe rozterki .........

Uciec gdzieś tam.........daleko.....
Olejny na płótnie, 70/60
Miotam się od jakiegoś czasu, między tym co powinnam, co mogłabym, co chcę.........a tym- dlaczego mi się nie chce. Mam dni, że poza podstawowymi codziennymi pracami na nic nie mam ochoty. Potem się mobilizuję i ganiam jak mucha w latarce, maluję.......ściany, robię czystki w szafkach kuchennych, przestawiam meble..........a w międzyczasie czytam.


Wpadła mi w ręce powieść Tess Geritsen- Igrając z ogniem. 
Wciągająca historia, ciekawa i upamiętniająca pamięć tych którzy na to zasługują- ludzi którzy znaleźli się w piekle w czasie drugiej wojny światowej. Potem były kolejne pozycje tej autorki, równie ciekawe i wciągające: Osaczona, Dawca, Infekcja, Sobowtór. 

Drzewo migdałowe- Michelle Cohen Corasanti- przeczytałam jednym tchem........
"Młody Palestyńczyk- Ahmad, żyje ze świadomością, że nie jest w stanie wygrać z logiką okrutnej wojny. Nie wiadomo co przyniesie jutro. Obdarowany cudownym umysłem, zdolnym przełamać wszelkie matematyczne granice, daje nadzieję sobie, swoim bliskim i udręczonej ojczyźnie". 

💚

  
Obraz olejny namalowałam już jakiś czas temu, potem dopieszczałam.........i do tej pory mam problemy z ręką, a raczej z łokciem(to  coś w rodzaju schorzenia zwanego łokciem tenisisty, choć mąż twierdzi, że problemy "z łokciem" to ja mam od dawna, hehehe......dowcipniś). W kącie stoją dwa czyste podobrazia i czekają nie tyle na "sprawną rękę" co przede wszystkim na moje zachcenie.


Lusterko się nie stłukło, ale ramka pękła. Zostało mi trochę sznurka, więc się pobawiłam i wyszło coś takiego. Szału nie ma ale zawsze to coś nowego.

Kwiaty
Akwarela A4
Praca wzorowana......no prawie. Bardzo mi się podoba ten sposób malowania,  chyba nazywa się to metodą negatywu.....czy tak jakoś. Muszę się jeszcze sporo nauczyć.......przede wszystkim cierpliwości, bo ta metoda jest dość pracochłonna i wymaga sporo precyzji. 
Kolory są odrobinę ciemniejsze, nie tak niebieskie. 
💙
Pomalowana ściana w przedpokoju jakaś taka smutna mi się wydawała, więc zrobiłam kolejną makramę. 


Tak się rozkręciłam z tymi makramami, a że nie mam już gdzie ich wieszać, to wzięłam się za coś w tym stylu, ale w dużo mniejszych rozmiarach. Nie przepadam za biżuterią, ale wisiorek własnoręcznie zrobiony.........czemu nie. Kupiłam kordonek.........i kicha, nie wyszło, kompletnie nie wyszło. Jednak od czego są tutoriale, poszperałam, popatrzyłam, popytałam.........zakupiłam odpowiednie nici i zrobiłam pierwszy wisior.
Wykorzystałam koraliki ze starych korali.
Popełniłam jeszcze jeden wisior, ......... nadal podglądam lepszych ode mnie i uczę się kolejnych splotów. 
Kupiłam na razie tylko jedną szpulę nici, wykorzystam na naukę..........a potem ew. zakupię kolejne w innym kolorze...........i chyba będę.........sprzedawała.........albo rozdawała.......hehe.  
💛
Sytuacja w czasie epidemii mnie dołuje na maksa i  coby nie było za wesoło, dobiło jeszcze obserwowanie kampanii wyborczej. Nie będę się rozpisywała ani na temat koronawirusa ani tym bardziej wyborów, bo nie chcę sobie psuć znowu nastroju a i czytelnicy pewnie też mają dość tych tematów. 
Córka z dziećmi miała przylecieć.........właśnie dzisiaj, niestety wszystko wzięło w łeb. Pogodziłam się z tym, córka i wnuki też........ale źle mi z tym nadal.
Najlepsze lekarstwo, to zająć się jakąś pracą. W poniedziałek zabieramy się z mężem za łazienkę, pracy sporo, więc nie będzie czasu na smutki. 

Widok z balkonu

Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających tutaj i życzę udanej końcówki wakacji. Wanda






















10 komentarzy:

  1. Wandziu, jak ja się stęskniłam za Tobą i Twoimi obrazami! Te kwiaty są przecudowne! Szalenie mi się podobają akwarele w technice negatywowej i kiedyś w końcu muszę też spróbować. Efekt fantastyczny! Śliczny jest także pejzaż, niby nic nadzwyczajnego się na nim nie dzieje, taka spokojna, cicha okolica, a wygląda tak realistycznie, że chciałoby się wejść tam na tę dróżkę i pójść w stronę wzgórz...
    Makramy są zachwycające! Oglądałam kilka filmików z wiązania makram, więc wiem, że to wymaga ogromu pracy i cierpliwości. Tobie to wychodzi genialnie! Zwłaszcza ta makramowa biżuteria, przecież to jubilerska, precyzyjna robota! Uwielbiam takie ozdoby, trochę w stylu boho czy etnicznym - dawno temu, w liceum i na studiach, coś tam sama plotłam ze sznurków, pestek i patyków :).
    Wiadomości z kraju i ze świata staram się odbierać bez emocji i głębszych analiz, unikam dyskusji na te tematy, żeby się dodatkowo nie dołować i nie denerwować. Na szczęście dzieci mam blisko, więc póki co mogę się za bardzo nie przejmować, ale wyobrażam sobie Twoją frustrację odwołaniem wizyty córki... Od innych problemów uciekam w malowanie i rysowanie, po prostu narzuciłam to sobie, bo odrywam się wtedy od dołujących myśli. Tobie także życzę weny twórczej i chęci do działania, to poprawia nastrój :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och Małgosiu, aż się rozczuliłam. Starałam się unikać wiadomości, to ta druga "masochistyczna ja".......Źle odbieram wszelkie niesprawiedliwości, chamstwo, hipokryzję. Nie jestem typem bojownika, więc nie łapię za jakieś transparenty, flagi czy tym podobne i nie wychodzę na ulicę, ale i nie rozładowuję złości tam gdzie trzeba. Duszę się, choć robię sobie wielką krzywdę. Za dużo tego negatywizmu ostatnio i z całej siły próbuję się od tego odciąć, może w końcu się uda. Makramowe sploty to całkiem fajna odskocznia. Do malowania też będę wracać.......najwyższy czas, dla mojego lepszego samopoczucia. Dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa i bardzo gorąco pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Piszesz że mało robisz, że się nie chce a ja tu widzę tyle pięknych prac. Obrazy jak zawsze podziwiam. Makramowe naszyjniki wychodzą Tobie pięknie.Remoncik zrobiłaś mały i mówisz że nic nie robisz a ja co mam powiedzieć jak drzwi w mieszkanie czekają na pomalowanie od kilku miesięcy. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Alicjo. To co pokazałam, czy też parę innych prac które zrobiłam, to powstało w okresie ok. trzech miesięcy, gdybym się bardziej przyłożyła, zwalczyła lenistwo, lub odłożyła na chwilę książkę......mogłoby więcej prac powstać. Oj, nie raz odkładałam jakieś prace w czasie........tak więc nie przejmuj się, "dojrzejesz" do decyzji i pomalujesz, hehe. Pozdrawiam gorąco:)

      Usuń
  3. Rozterki to część naszego życia a duszom artystycznym z ich wrażliwością zawsze trudniej....Ale z drugiej strony świat sztuki pomaga się oderwać..Uwielbiam makramy choć sama nie robię...tworzę inne rzeczy...Przykro mi,że dzieci nie dotarły..ja ostatnio zastanaiwam się jak pobyć z wnukiem bo w sumie u młodych nie ma warunków na spanie a mieszkają za daleko by tylko wpaść i wypaść..no nic znajdę jaieś rozwiązanie...Życzę i Tobie aby i do Ciebie , do Was przyszło i dzieci jednak do dziadków zjadą...ach to nasze życie ..ach te nasze rozterki...Mamy jednak i radosci i tego sie trzymajmy!! Dobrego dnia..Wandziu czy jesteś na FB? Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, zdaję sobie sprawę, że rozterki, chandra, dołek........to trafia się każdemu, bez tego, to tak jak danie bez przypraw........byle nie przesadzić, hehe. Tak, jestem na FB, zapraszam Wanda Podlecka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wandeczko, dobrze że znów pokazujesz swoje prace, choć ja z powodu wyjazdu wakacyjnego odwiedzam Cię z opóźnieniem. Bardzo podoba mi się efekt, jaki osiągnęłaś na akwareli w technice negatywowej - te kwiaty są zachwycające! Z kolei takie dróżki, jak te na pierwszym obrazie bardzo lubię fotografować- tchnie z nich jakiś spokój. Piękne są Twoje makramy. Przykro mi z powodu odwołania odwiedzin córki i wnuków i życzę Ci żeby udało Wam się jak najszybciej spotkać. Pozdrawiam weekendowo :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo Lusi, za pochwały i dodanie otuchy. Sądzę, że w tym roku nie uda się nam spotkać z dziećmi i jakoś musimy to przeżyć. Ja ostatnio też rzadziej zaglądam na inne blogi, a jeśli już to tak po cichutku......Głupio mi i postaram się to nadrobić, ale na razie plotę kolejną ozdobę, czytam ciekawą książkę(trzy grube tomy)a w międzyczasie udało mi się "podretuszować" łazienkę, teraz jeszcze się wezmę za toaletę........a potem może kuchnię, hehe. Mąż się złości, bo nie chcę go angażować(z powodów zdrowotnych). Założyłam sobie, że dam radę i jakoś daję, choć potem przez tydzień nic nie robię, hehe. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)

      Usuń
  6. Oooo... widzę wiele pięknych pasji masz zdolna Dziewczyno. Miło podziwiać i akwarelę i rękodzieło :)
    Pozdrawiam serdecznie, Pola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Polu za miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń