sobota, 28 stycznia 2017

Odpędzić smutki

Myśleć pozytywnie, być optymistą, oglądać świat przez różowe okulary........Czy się da?, czy szklanka będzie zawsze do połowy pełna?, czy mimo złamanej nogi np. możemy cieszyć się, że druga jest zdrowa i że w ogóle nic gorszego nam się nie przydarzyło?. Kiedyś zastanawiałam się, dlaczego tak mało pozytywnych wiadomości, programów?, bo to nieinteresujące, bo to nudne?. Dlaczego stacje telewizyjne emitują informacje, które  nacechowane są tak negatywnie?, czy lubimy się bać, cierpieć, narzekać aż tak bardzo, że pozwalamy by zawładnęły naszym życiem?, rozlewały się po naszym ciele jak trucizna?. Mam jakiś wpływ tylko na rzeczy dziejące się obok mnie, bądź na ludzi których znam. Tam gdzie mogę pomóc, czemuś zapobiec, działam. Mogę podpisywać petycje, wyrażać swoje zdanie na różnych forach, czy pod wiadomościami, jednak wojownikiem nie jestem, "świata nie zmienię, mogę co najwyżej zmienić swoje podejście do niego". Powstały całe eseje na temat pozytywnego myślenia, rady ekspertów, psychologów, psychoanalityków i tych którym udało się pokonać negatywne emocje. Życie niesie doświadczenia trudne, bolesne, których nie chcemy, ale są one czymś co trzeba przeżyć. Łzy i śmiech, ból i ukojenie, smutek i radość, nienawiść i miłość- przeplata się  w naszym życiu i stanowi o jego wartości. Jestem z natury optymistką, a że czasem dopuszczam do siebie to co przykre, nie znaczy, że pozwalam  temu na dobre "zapuścić korzenie " w moim umyśle...........Uwielbiam oglądać krótkie filmiki z baraszkującymi kotkami czy pieskami. Uwielbiam oglądać roześmiane pyziolki małych dzieci, szczęśliwych bo kochanych. Uwielbiam czytać o kimś, kto osiągnął sukces, mimo, że rodzina to nie rodzina a patologia, bieda i na dodatek do szkoły pod górkę i pod wiatr..........Jest tyle sytuacji, tyle zdarzeń, tyle pięknych widoków, tyle pięknej muzyki.....które mogą poprawić nastrój. Optymistom łatwiej wszystko przychodzi, choć dla tych lubiących sobie ponarzekać (na wszystko jak leci)bywa to czasem irytujące, ale.........."świata nie zmienię....."hehehe.....zakładam różowe okulary i........."kocham cię życie".....Wstaję rano(noo, powiedzmy), kładę się wieczorem(raczej późno w nocy) a w międzyczasie mogę robić to co lubię......maluję, dziergam, czytam(no dobrze, jeszcze gotuję,sprzątam, robię zakupy.......itp.)........i czekam na wiosnę, bo wtedy mogę wsiąść na rower, lub wybrać się na długi spacer i podziwiać budzącą się do życia przyrodę. 

Szczygiełki
Akwarela 41/31, malowana na zamówienie (mam nadzieję, że się spodoba)

Zimowy pejzażyk
Akwarelka A4

Bzy
Olejny na płótnie, 50/40

Dziergane poszewki.
Najczęściej wykonywane podczas oglądania telewizji....przyjemne z pożytecznym
Szara poszewka z jednej strony, z drugiej niebieska

Pojemniczek na przydasie 

Kolejna poszewka czeka na zszycie, bo w tak zwanym międzyczasie dorwałam się do książki



Pozdrawiam serdecznie i jak najwięcej powodów do radośći życzę. Wanda


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Słów kilka o blogu

Słów kilka o moim blogowaniu. Właściwie ten post powinien się pojawić dawno temu, ale chyba musiałam dojrzeć do tego co chcę napisać.W historii profilu pisze, że jestem na Bloggerze od 2011roku, ale tak naprawdę, konkretnie jestem od dwóch lat. Miałam kiedyś stronę internetową, ale, że były z nią same  problemy, pomyślałam o blogu ...........i tak się zaczęło.  Początkowo zakładałam, że będą tylko zdjęcia moich prac........ale, że gaduła ze mnie, więc założenia uległy zmianie. Na blogach malarskich które odwiedzam, mało jest (najczęściej) treści, a jeśli już to dotyczy technik  czy też materiałów jakich użyto do wykonania danej pracy. No ale czy wszyscy muszą jednakowo?.........chciałoby się napisać jaka artystka taka treść.........a że artystka  ze mnie taka sobie............a gaduła i owszem, więc jest co jest. Zastanawiałam się nawet czy nie założyć kolejnego bloga, na którym będę mogła się wyżyć i pisać co tylko klawiatura zniesie..........ale to chyba nie ten czas........jeszcze. 
Może powinnam zapytać o zdanie odwiedzających moją stronę..........czy nie za dużo treści.....o wszystkim i o niczym. 

Samo prowadzenie bloga nie jest trudne, choć technicznie nadal mam pewne problemy. Założyłam kilka stron, ale jakiekolwiek etykiety by nie były, ukazuje się nowy post tylko na stronie głównej a na tematycznych NIC nie ma. Były też pod każdym postem miniaturki zdjęć- "zobacz także"(Link Within).........ale nagle (bez ostrzeżenia!!!....hehe), wszystko zniknęło i NI DY RYDY odtworzyć. Chyba będę musiała "zapukać" do radzących sobie lepiej z takimi sprawami. 
Ok, jest treść........to może choć trzy zdjęcia wkleję, tego co ostatnio zmalowałam. 
Pierwsza praca to oczywiście przeróbka. Były jakieś.....a raczej nijakie kwiatki, więc postawiłam szklaneczkę do whisky (bez whisky:(), w to gałązkę i sobie namalowałam........a co......hehehe. 

Martwa natura z gałązką
Olejny na płótnie, 30/30

Zima na dworze i zima na moich akwarelkach.
Zima 
(1)
Akwarele 31/41, papier Arches, farby Białe noce

Zima
(2)

 Dziękuję kolejnym osobom za dołączenie do grona obserwatorów. Pozdrawiam ciepło. Wanda

niedziela, 1 stycznia 2017

.....i tak zaczął się kolejny rok

Mamy nowy rok, 2017. Życzę wszystkim by to był dobry rok, pełen wiary, optymizmu, zdrowia, szczęścia i radości. 
Wierzę, że ten rok będzie lepszy niż ten który minął i tego będę się trzymać............
Święta minęły  szybko, zdecydowanie za szybko. Teoria względności (usłyszałam to gdzieś), jak czegoś nie lubimy(porządki, zakupy np.), to sekundy zamieniają się w godziny, a jak coś jest przyjemne, to godzina trwa sekundę.........no mniej więcej coś w tym stylu. 
Jeszcze przed świętami skończyłam obraz olejny, a po świętach namalowałam dwie akwarelki........i dałam radę przeczytać dwie książki......całkiem nieźle.....chyba. Postanowień noworocznych nie robię, żeby nie tłumaczyć się potem tej "pani w lustrze" dlaczego nic z tego nie wyszło. Co dalej......czas pokaże, kilka obrazów czeka na poprawki, czyste płótna na nowe pomysły, ale rok dopiero się zaczął......więc może dam radę.  

Pozytywna wibracja. 
Mój drugi obraz abstrakcyjny. Olejny na płótnie70/70 
Malowany szpachelką

W zbliżeniu.Trudno było zrobić dobre zdjęcie, kolory troszkę przekłamane. W rzeczywistości kolory nieco cieplejsze. 


Tak się prezentuje na ścianie.

 Trafiłam na fajną stronę, gdzie autor Joel Simon, krok po kroku pokazuje kolejne etapy malowania akwarelami. Pierwszy raz korzystałam z tutorialu, efekt poniżej.

Doniczki. 
Akwarela 41/31. Papier Arches, farby Białe noce


Zima
Druga akwarela, 31/41, moja......zima

Gorąco pozdrawiam wszystkich zaglądających tutaj. Wanda